Wiadomości

Fragment wywiadu z Maleńczukiem – tango , techno, seks

Artur Wysocki

Maleńczuk:
(…)Kiedyś babcia opowiadała mi, że w Polsce przed wojną królowało na imprezach tango. Ludzie tańczyli ze sobą. Przytulali się, robili figury i w ten sposób się komunikowali. Taniec stwarzał namiastkę seksu, jakiegoś rytualnego kontaktu. Natomiast imprezy techno przyniosły totalna atomizację. Ludzie tańczą obok siebie, każdy sobie i jeśli przyjrzeć się im z dystansu, to przypominają węgorze w czasie tarła. Oczywiście i tu chodzi o poocieranie się o siebie, w tańcu chyba zawsze o to chodziło, ale pod tym względem, osobiście wolę tango.(…)
Nie wiem, ale może byłoby to lepsze niż przypadkowy seks w ubikacji, który zdarza się młodym ludziom i nie zawsze wywołuje dobre skutki. Właśnie dlatego apeluję do młodych ludzi, żeby nie robili tego byle jak, byle z kim i byle gdzie. Trochę szacunku dla miłości!

Z burdelu na salony

Jacek Melchior

Tango narodziło się w argentyńskich burdelach, w których harcowano przy namiętnych rytmach już w latach 80. XIX wieku. Na świat wypłynęło dzięki marynarzom – przez portową Marsylię, skąd był tylko krok do Paryża, kulturalnej stolicy Europy początku ubiegłego stulecia. Ówczesnym konserwatystom tango wydawało się tak bezwstydne i wyuzdane, że w 1914 r. arcybiskup Paryża straszył wielbicieli tańca ekskomuniką. Tango było też zabronione na dworze cesarza Niemiec. Londyński “Times” grzmiał, by uważać, bo ów taniec jest po prostu niebezpieczny. Ekspansji tanga nic nie mogło powstrzymać, zwłaszcza że zainteresowało się nim Hollywood. (więcej…)