Wiadomości

Taniec to więcej niż słowa

Henryka Wach-Malicka

Janina Niesobska

Taniec to więcej niż słowa

(…)

DZ: Wcześniej czy później musiał się więc narodzić walc. Na początku też uważano go za taniec nieprzystojny, a przecież szturmem zawojował świat.

JN: Ha, walc to już jawna manifestacja, ale zakusy na bliskość w tańcu robiono ze dwieście lat wcześniej. Taki polonez na przykład; dostojny, sztywny, a przecież przy tzw. przechodzeniu partner musi lewą ręką objąć partnerkę w talii. Jak objąć to i uścisnąć, żeby się nie potknęła… Albo mazur; tańczony w pędzie zagarniającym przestrzeń, nie mógł się obyć bez przypadkowego przytulenia się szalejącej pary; inaczej to by się korowód poprzewracał. Każdy taniec ma leciutki podtekst erotyczny; muzyka wyzwala emocje, a ruch pobudza zmysły. Z wyjątkiem turniejów tańca towarzyskiego, które zresztą oglądam z zainteresowaniem. Ich uczestnicy tańczą perfekcyjnie, ale gubią gdzieś to, co jest istotą – uczucie.(…)

DZ: W Teatrze Zagłębia zrealizowała pani widowisko muzyczne pod tytułem “Tango, tango”. To pani ulubiony taniec?

henrykaJN: Zadziwia mnie jego fenomen. Tango to chyba jedyny taniec, który naprawdę się nie starzeje! Powstają nowe i stają się szlagierami, a te stare tańczymy bez poczucia, że jesteśmy staroświeccy. Ba, nawet w Polsce tworzone są szkoły tanga, do których garnie się młodzież. I ćwiczy z zaciśniętymi zębami, bo tango to nie jest kilka prostych podrygów.

DZ: A dla choreografa to pewnie coś więcej niż przesuwanie po scenie pary solistów; to także wydobycie z tańczących podskórnych emocji i tłumionych uczuć.

JN: Ten taniec, jak żaden inny, oddaje walkę płci, namiętność i skrywane myśli; głównie zresztą melancholię. Tango nie jest skoczne; ma równy, ostry rytm, ale i tajemnicę wpisaną w wirtuozerskie popisy muzyków. W tym tańcu, zupełnie bezkarnie, dwoje ludzi może odsłonić mroczne tajemnice duszy i intymność pragnienia. Tanga, prawdziwego tanga, nie da się przecież tańczyć w pojedynkę! Nawiasem mówiąc, jego wielbiciele nie zawsze wiedzą, że w prapoczątkach tango tańczone było przez dwóch… mężczyzn. Na argentyńskich pampasach, zmęczeni i brudni poganiacze bydła nie mieli odwagi, a często i możliwości, dotknięcia pięknych kobiet w domu właściciela. Więc przed nimi tańczyli, bili się o ich względy, pokazywali jak bardzo są namiętni. No i ma pani powrót do współczesnej dyskoteki. Czasy inne, kontekst inny, muzyka inna, a taniec wciąż mówi więcej niż słowa.

Rozmawiała: Henryka Wach-Malicka
Dziennik Zachodni
31 stycznia 2005

Dodaj komentarz

*